Nie przehandlujmy Stajenki!

Kanada to mój dom, miejsce, gdzie przyszło na  świat dwoje moich dzieci, to próba zapanowania nad pożyczką hipoteczną, to smakowanie potraw rodem z Włoch, Japonii czy Indii, to wreszcie silna jak nigdy potrzeba określenia własnej tożsamości… a o tej szczególnie przypominam sobie w takich chwilach jak święta Bożego Narodzenia.

No właśnie, a może Gwiazdka? Pamiętam z dzieciństwa pobrzmiewanie tego słowa, może w programie I telewizji, może w programie II radia? Komuniści, świadomi ogromnej roli, jaką religia i związane z nią atrybuty odgrywały w polskiej rzeczywistości, nie odważyli się do końca wyrugować symboliki świątecznej z narodowej świadomości, jednak z premedytacją wykorzystywali dostępne im media, by przeszczepić swoistą, „bezpiecznie” polityczną nomenklaturę. Pamiętam moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się o istnieniu Dziadka Mroza. Po wstępnym wyjaśnieniu, kto zacz, obudziła się nawet we mnie nadzieja na kolejną może okazję do dodatkowej porcji słodyczy, co o mało stałoby się ciałem, gdyby zgodnie z gregoriańskim kalendarzem ów osobnik aktywizował się 6 stycznia.

Moje dzieci nie mają takich problemów, wydaje się, że nie mają  żadnych – to ja je ciągle mam. Bo oto, przemieściwszy się kilka tysięcy kilometrów w „kierunku zachodnim”, onegdaj postrzeganym jako wolny od centralnych nacisków, znów muszę zmagać się z wielorakimi wątpliwościami. To co w Kanadzie zwie się wielokulturową tolerancją, coraz bardziej kojarzy mi się z próbą podporządkowania przekonań większości do systemu wartości, który jest zupełnie nijaki.

To co najbardziej intryguje mnie w rzeczywistości kanadyjskiej, to wysiłki, jakie decydenci tego kraju czynią w kierunku zamazania cech  kultury chrześcijańskiej, z której sami w końcu pochodzą. Potomkowie Anglosasów czy Akadyjczyków z zapałem godnym lepszej sprawy, usiłują oderżnąć gałąź, z której wyrastają. W zamian, z równym zapałem, podejmuje się próby przeszczepiania całkowicie nam obcej mentalności wschodniej czy dalekowschodniej. Zaturbaniony policjant czy zakwefiona pielęgniarka,wkrótce staną się współobecni w naszym życiu jak czerwone klony czy łosie. I nie żebym miała coś szczególnie przeciwko różnorakim nakryciom głowy, to jedynie mnie dręczy, że wraz z nimi implantuje się mentalność ich posiadaczy. Mentalność, która diametralnie różni się od tej opartej na łacińskiej kulturze swoistym stosunkiem do życia, zdrowia, relacji interpersonalnych.

Były czasy, kiedy fascynowano się amerykańskim zjawiskiem „melting pot” (tygiel), gdzie rzekomo tak doskonale stapiały się różnorakie kultury świata. Dziś sami widzimy, jak dalekie jest to od ideału. I choć Kanada prezentuje się „jedynie” jako  „woven patch”, to skutek zapewne będzie wkrótce ten sam. Na rzecz zupełnie nam obcych tradycji zostaniemy wkrótce zmuszeni porzucić tak bliską nam Stajenkę, choć przecież nie chodzi o to, że to stajenka, czy grota, czy nawet inne miejsce, bo jest jedynie symboliczne. Skłonią nas do odstąpienia od przesłania, jakie Ona niesie – wspomnienia narodzin Chrystusa – odrodzenia w pokoju i nadziei na spokój dusz naszych, gdy na to przyjdzie czas. Adwent nie będzie mobilizował do pracy ani nad ciałem, ani nad umysłem, bo po co, skoro ten czas można poświęcić na polowanie na „sale offers” z wizją namacalnego cieszenia się dobrem jeszcze tu, w tym wymiarze bytu.

Mogłabym powiedzieć, że skoro nie jestem tu od wczoraj (chyba, że wczoraj było prawie 20 lat temu!), to powinnam już przyzwyczaić się do tego swoistego wypłukiwania mózgu, ale… Bogu dzięki nie. Nie mogę ukryć, że pierwsze lata w Kanadzie zachłysnęły mnie bogactwem dóbr materialnych, jednak szybko udało mi się dostrzec ich ulotność, a zmienność losu uświadomiła, że to co nazywamy szczęściem, mało związane jest z 50-procentową zniżką w The Bay czy Sears.

To tak szczególnie ostro uwidacznia się pod koniec roku, kiedy to w szaleństwie zakupów z trudem dostrzegamy drogie nam symbole: nazaretańską Rodzinę, kometę sprzed dwóch tysięcy lat, Mędrców z darami. W zamian sympatyczne, choć cóż, głupawe bałwanki, czerwononose reniferki, panią Mikołajową u boku Santa, a wszystko otoczone śnieżynkami w tle z choinką przystrojoną czymkolwiek co znajdziesz w „domu i zagrodzie”, a więc miniaturowymi instrumentami muzycznymi, ptaszkami czy przedmiotami  codziennego użytku, jak krzesełka i  filiżanki. Widziałam również w sprzedaży bombkę (ozdobę choinkową!) w kształcie zielonego ogórka! Ktoś może powiedzieć, że jeśli orzechy i jabłka są dozwolone, to dlaczego nie ogórek? Ale nie dajmy się zwariować, to że orzechy i jabłka, to wynika z tradycji, a ta z doświadczeń tylu pokoleń przed nami, kiedy to wymienione produkty nie tylko symbolizowały odżywcze wartości, ale były prawdziwym dobrem w długie zimowe dni, które to w naszej (polskiej) szerokości geograficznej kojarzone były z zamarciem wszelkiej aktywności przyrody.

W warunkach kanadyjskich naprawdę nie wiadomo, kiedy kończy się jaki sezon. Wybór owoców, warzyw, ziół sprowadzanych z całego świata, słowem fiesta przez okrągły rok – zmusić się do ograniczeń, bazując jedynie na tradycji, jest trudno. Czy jednak jesteśmy skazani na „brak wyboru”?

Myślę, że jednak nie, potrzebujemy jedynie uświadomić sobie, że to co wnosimy do tego kraju, nie ma absolutnie mniejszej wartości niż prawo do noszenia turbana czy kwefu. I nie dajmy sobie wmówić, że podkreślanie tego prawa jest szowinizmem czy religijnym fanatyzmem albo co gorzej – podsyca międzywyznaniowe nieporozumienie. Ostateczne wsłuchanie się w ewangeliczny przekaz niesie dla wszystkich mieszkańców tej planety taką samą nadzieję na dobrą przyszłość. Taką samą dla różnych wyznań, nie czyni więc nikomu krzywdy.

Nie bądźmy głusi na to wezwanie, nie my pierwsi, którzy walczymy o zachowanie tożsamości, choć zmieniły się środki. Niech wątek świąt Bożego Narodzenia w takiej postaci, jakim go znamy, wplecie się w ów  kanadyjski „woven patch” swoim własnym kolorytem i tęgością.

Nie przehandlujmy Stajenki w ofercie za 50%!

Jolanta Miękwicz – Mississauga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *