Charleston Lake

Świadek narodzin naszej planety

 

Charleston Lake

Prawie pół Kanady pokryte jest skalną otuliną pamiętającąnarodziny naszej planety. Zastygła lawa uformowana została w fantastyczne kształty, a gdy przed pół miliardem lat wynurzyła się z praoceanu, dzieła jej niszczenia zaczął dokonywać wiatr, mróz, słońce i deszcz. Do naszych czasów skały skruszały, popękały – gruz wypełnił rozpadliny, a piasek niesiony falami utworzył malownicze plaże wśród skalnych zatok. Taki pejzaż zna prawie każdy mieszkaniec południowego Ontario, bo prawie wszyscy byliśmy nad Georgian Bay, ale Canadian Shield rozciąga się także w swej południowej części, w okolicach Kingston, gdzie znajduje się jeden z najpiękniejszych prowincyjnych parków – Charleston Lake. 

Park ulokowany jest na przewężeniu łączącym Canadian Shield i Adirondack Highlands zwanym Frontenac Arch. Ta najbardziej na południe wysunięta część Kanadyjskiej Tarczy niczym nie różni się od swego jądra, w sercu Krainy 30 000 Wysp nad Georgian Bay. I tu brzegi jezior stanowią popękane bazaltowe skały. Kamienne wyspy przez miliony lat przetarte były przez niejeden lodowiec i teraz ledwo co wystają z wody. Większe wyspy porośnięte są poskręcanymi wiatrem sosnami, ale mniejsze pozostają nagie i tylko algi próbują wgryźć się w ich opokę.

To południowe położenie cypla Tarczy wpłynęło na  ukształtowanie i wygląd parków przypominających krajobraz typowy dla terenów wysuniętych bardziej na północ prowincji Ontario. Wywarło też istotny wpływ na roślinność, która stanowi mieszankę gatunków typowych dla południa i północy, oraz na świat zwierzęcy występujący w regionie. Charleston Lake Provincial Park i Frontenac są domem dla wielu rzadkich gatunków ptaków, takich jak: orły, dzikie indyki, czerwonoogoniaste jastrzębie, jaskółki, rybołowy, żurawie i nury, których sylwetka stanowi awers 1-dolarowych monet w Kanadzie. W parkach, oprócz czarnego niedźwiedzia i białoogoniastego jelenia, można spotkać kojoty, czerwone lisy oraz szopy pracze. Żyjące tu bobry swoją aktywnością przekształciły wiele terenów w bagniska, które po jakimś czasie znowu stają się gęstym lasem. Jak obliczyli znawcy przedmiotu – bobrowisko z wolna porastane jest wodną roślinnością, później trawami, krzewami i wreszcie drzewami – cały cykl do swego zapętlenia potrzebuje około siedemdziesięciu lat.  Kto znajdzie się w parku, bez trudu odnajdzie takie miejsca w różnej fazie swego odradzania się. Dlatego nie patrzmy na bobry jak na pospolite szkodniki – w całym systemie pełnią one pożyteczną rolę.

Ponieważ Charleston Lake Provincial Park leży w pobliżu Ottawy –  stanowi on miejsce odpoczynku przede wszystkim dla mieszkańców  stolicy naszego kraju. Jednak jego sława jest tak wielka, że bez trudu można tu spotkać mieszkańców aglomeracji torontońskiej, szczególnie okupujących jego wschodnie regiony. Polonia ze Scarborough ma do Frontenac czy do Charleston Lake tyle samo kilometrów co do Parry Sound, a do tego może korzystać z kilku alternatywnych dróg wiodących na wschód, czego nie można powiedzieć o jedynej autostradzie nr 400  przechodzącej dalej na północ w wąską i niebezpieczną drogę nr 69. Szlak ten w sezonie letnim jest bardzo obciążony, a do tego ciągłe prace nad wydłużeniem autostrady powodują powstawanie korków. Wybierając się więc na urlop na północ, planujmy wyjazd w inny niż weekendowy dzień – zaoszczędzi nam to dużo czasu i nerwów.

Wróćmy jednak do bohatera naszej dzisiejszej eskapady. Park o powierzchni ponad 2500 hektarów leży po zachodniej stronie jeziora Charleston. Na jednym z półwyspów ulokowane są trzy obozowiska dla namiotów i kempingowych przyczep – w sumie jest ich tutaj  248. Niestety, nie wszystkie wabią przestronnością i urodą, ale wiele jest ładnie położonych i zapewnia większą od innych campsites dyskrecję. Najdalej od jeziora leży obozowisko Meadowlands – pozostałe dwa: Bayside i Shady Ridge – ulokowane są nad samym brzegiem Charleston Lake.

W parku są dwie plaże; bardziej urokliwa jest ta położona przy Shady Ridge Campground. Jest tu też mniej ludzi, bowiem pierwsza plaża przy Bayside pełni także rolę miejsca wypoczynku dla gości przybywających do parku na jednodniowy piknik. Przy tej plaży postawiona jest też przebieralnia. Warto tu przypłynąć pożyczonym wcześniej canoe czy kajakiem, po odpoczynku możemy udać się na drugi brzeg jeziora i podziwiać jego uroki.

Nie tylko plaże powinny być miejscem naszej eksploracji tego parku. Znajduje się tu parę pieszych szlaków, które warto zaliczyć ze względu na ich urodę.

Tollow Rock Bay Trail, choć jest najdłuższa (11 kilometrów), to także najbardziej przeze mnie polecana. Na jej pokonanie potrzeba 4 godzin, ponieważ miejscami prowadzi przez trudny, górzysty teren. Wymaga też kilku chwil na odpoczynek. Nagrodą będą wspaniałe widoki, spotkanie z niezwykłą florą i fauną oraz niezapomniane fotografie. Pamiętajmy, że najlepsze światło do robienia zdjęć to wczesne godziny poranne lub wieczorne, gdy promienie słońca dają „miękkie”, plastyczne światło. Nie dajmy się jednak uwieść widokom – maszerowanie po zmroku wąską ścieżką pełną wykrotów i kamieni nie należy do szczególnych przyjemności. Wiem, o czym mówię, bowiem podczas ostatniej wycieczki po Tollow Rock Bay Trail zastała mnie tam noc i z trudem dotarłem do miejsca, gdzie trasa się rozpoczyna, korzystając z bladego księżycowego światła i od czasu do czasu z blasku aparatu fotograficznego. Nie jest to zbyt zabawna przygoda, bowiem miejscami trasa wiedzie nad kilkunastometrowymi skalnymi przepaściami…

Oprócz wspomnianej już trasy Tollow Rock Bay, na terenie parku znajdują się jeszcze trzy krótsze: 1,5-kilometrowa Beech Woods Trail, 2-kilometrowa Hemlock Ridge Trail i najpiękniejsza z całej trójki 3,3-kilometrowa Sandstone Island Trail. Tu naocznie spotkamy się z prehistorią, bowiem zobaczymy miejsce, gdzie morze w erze paleozoicznej wyrzeźbiło w skale tajemnicze jaskinie.

Absolutnie konieczne jest zwiedzanie parku także od wody. Jeśli nie mamy swego canoe, to na miejscu możemy wypożyczyć łódkę. Za całą dobę kosztować to nas będzie 30 dolarów, za pożyczenie na 8 godzin – 20 dolarów. Wszystkich operacji z wypożyczeniem canoe dokonujemy w biurze parkowym.

Jerzy Rosa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *