Kartka z kalendarza: 6 lutego 1968

 Wyrok w procesie Janusza Szpotańskiego

Większość Polaków dowiedziała się o Szpotańskim dopiero 19 marca 1968 r., kiedy to Władysław Gomułka w swoim przemówieniu na spotkaniu z warszawskim aktywem partyjnym (będącym reakcją na „wydarzenia marcowe”) wspomniał o wydanym nań wyroku i określił napisany przez niego utwór jako „reakcyjny paszkwil, ziejący sadystycznym jadem nienawiści do naszej partii i do organów władzy państwowej”, zawierający ponadto „pornograficzne obrzydliwości, na jakie może się zdobyć tylko człowiek tkwiący w zgniliźnie rynsztoka, człowiek o moralności alfonsa”.

Szpotański (ur. 1929, zm. 2001) imał się w swoim życiu różnych zajęć. Działał głównie jako tłumacz (tłumaczył Szekspira, a także literaturę, w tym również poezję, głównie niemiecką), pisał libretta, a także recenzje i opracowania dla Państwowego Instytutu Wydawniczego. Dość długo pracował też jako instruktor szachowy w wojsku (był znakomitym szachistą). Sam przyznawał, że nie nadaje się do pracy na etacie.

Największą jednak sławę zyskał sobie Szpotański jako autor satyrycznych wierszy i poematów wyśmiewających rzeczywistość polityczną PRL. Z szeregu jego utworów największy rozgłos uzyskała wspomniana już „opera” (opera w cudzysłowie, gdyż jest to oczywiście utwór czysto słowny).

To napisane w połowie lat 60. dzieło, którego pełny tytuł brzmiał: „Cisi i gęgacze, czyli bal u prezydenta, opera w trzech aktach z uwerturą i finałem”, było wierszowanym pamfletem, w sposób satyryczny ukazującym atmosferę Warszawy z epoki panowania ówczesnego I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki, który w dziele tym ukazany został pod postacią Gnoma. Określenie „cisi” odnosiło się do funkcjonariuszy i agentów SB, a „gęgaczami” nazwał Szpotański działaczy ówczesnej opozycji.

Wykonywana przez Szpotańskiego na różnych spotkaniach towarzyskich „opera” zyskała duży rozgłos w opozycyjnie zwykle nastawionych wobec ówczesnych władz środowiskach intelektualnych i literackich Warszawy. Rzecz stała się w końcu na tyle znana, że wychodzący w Londynie polski tygodnik „Wiadomości” poinformował, że po Warszawie krąży szopka satyryczna nieznanego autora pt. „Cisi i gęgacze”, która cieszy się olbrzymim powodzeniem.

„Cichymi i gęgaczami” interesował się jednak nie tylko warszawski światek intelektualno-literacki, lecz także Służba Bezpieczeństwa. Początkowo wprawdzie nie miała ona pełnego tekstu tego utworu, w końcu jednak zdobyła go – jak twierdził Szpotański – czystym przypadkiem.

Szpotański został ujęty przez milicję z grupą młodych poetów. Zwolniony po 48 godzinach, został ponownie aresztowany 6 stycznia 1967 r. W areszcie tymczasowym przesiedział ponad rok.

Proces Janusza Szpotańskiego toczył się przed Sądem Wojewódzkim dla m.st. Warszawy przy drzwiach zamkniętych. Sądzono go na podstawie art. 23 §1 Dekretu o Przestępstwach Szczególnie Niebezpiecznych w Okresie Odbudowy Państwa – czyli, popularnie mówiąc, tzw. Małego Kodeksu Karnego z 1946 r:

Autora „Cichych i gęgaczy” broniło dwóch najwybitniejszych wówczas obrońców w sprawach politycznych – Władysław Siła-Nowicki i Jan Olszewski.

Szpotański dostał 3 lata więzienia. Przebywając za kratkami (wyszedł po 2 latach i 7 miesiącach na podstawie amnestii z 1969 r.) napisał nawiązującą do wydarzeń marcowych „Balladę o Łupaszce”, a także „Kartoflarnię” – hipotetyczną opowieść o marzeniach Gomułki w sanacyjnym więzieniu.

W latach 70. Szpotański napisał będący syntezą PRL-u poemat satyryczny „Towarzysz Szmaciak”. Swe utwory czytał w prywatnych mieszkaniach – nigdy publicznie.    W stanie wojennym był internowany. Zmarł w październiku 2001 roku.

(jer)

Dodaj komentarz