Sposób na weekend: Urodziny królowej Wiktorii

Urodziny królowej Wiktorii to ważna data w kalendarzu każdego miłośnika biwakowania. Od najbliższego bowiem długiego weekendu swe bramy otwierają wszystkie parki prowincyjne w Ontario. Od tej pory aż do Święta Dziękczynienia można wybrać się pod namiot do jednej z kilkudziesięciu zielonych oaz na terenie naszej prowincji.

Nazwa „park” jest dla przybysza z Polski nieco myląca – nie ma tutaj wysypanych żwirowych alejek i ustawionych przy nich ławek, nie ma placów zabaw, fontanny i klombów z kwiatami i wszechobecnych tabliczek, by nie deptać trawników – kanadyjska wersja parku bardziej skłania się do naszej polskiej idei parków narodowych, co w przełożeniu na prowincje – dało w efekcie park prowincyjny. W odróżnieniu od wielu parków narodowych i miejskich – można w nich biwakować, i to na różne sposoby: pod namiotem, w przyczepie kempingowej czy w jurcie. Oprócz głuszy i bezpośredniego sąsiedztwa przyrody są tu także elementy cywilizacyjne ułatwiające mieszczuchom życie na łonie natury: ciepła woda i prysznice oraz toalety w centrach sanitarnych, pralki i suszarki, pitna woda doprowadzona prawie pod sam namiot, prąd elektryczny, budki telefoniczne, latarnie oświetlające najważniejsze miejsca oraz amfiteatr, gdzie wieczorami dla dzieci organizowane są ciekawe przyrodnicze pokazy.

Takich parków w Ontario jest kilkadziesiąt – te najpiękniejsze: Killbear, Killarney, Bon Echo, Algonquin, Silent Lake, Avenda, Sandbanks, Pinery, Frontenac, Long Point są nieco odległe od stolicy prowincji i wymagają kilkugodzinnej jazdy samochodem, ale na szczęście prawie w granicach aglomeracji torontońskiej jest kilka mniejszych parków, gdzie można posmakować prawdziwych uroków życia: Bronte Creek, Darlington, Earl Rowe, Sibbald Point.

Urodziny królowej Wiktorii to pierwsza w roku okazja do  wyjazdu na biwak. Dłuższy – o wolny od pracy i nauki poniedziałek – weekend, pozwala na zaplanowanie dłuższej wyprawy. Do bardziej atrakcyjnych parków prawdopodobnie się w ten weekend nie dostaniemy, bo trzeba tam rezerwować miejsce na wiele miesięcy do przodu. Rezerwowanie miejsc pod namiot wymagane jest tylko w południowym Ontario, dalej na północ parki świecą pustkami.

Plagą większości atrakcyjnych parków w okolicy Wielkiej Aglomeracji Torontońskiej jest rezerwowanie miejsc z dużym wyprzedzeniem, by ostatecznie uzyskać miejsce pod namiot na najlepszym campsite. Problem z „zaklepywaniem” sobie konkretnego miejsca  to sprawa, z którą Ontario Parks nie może sobie od lat poradzić. Wprowadzenie systemu rezerwacji przez Internet wcale problemu nie rozwiązało, bo choć można „bukować” miejsce pod namiot czy kempingową przyczepę tylko z 5-miesięcznym wyprzedzeniem, to w momencie wejścia na stronę internetową w określonym regulaminem terminie okazuje się, że prawie wszystkie miejsca są już wykupione. Tak się dzieje w Sandbanks, Pinery, Killarney, Killbear, Bon Echo i jeszcze kilku innych przyrodniczych perłach naszej prowincji.

Możliwe jest to w bardzo prosty sposób: niektórzy rezerwują sobie od razu maksymalny czas pobytu w parku, czyli trzy tygodnie, aby później zrezygnować z „nadwyżki” i zostawić sobie tylko obrany wcześniej weekend – jest to najczęściej long weekend, bo wówczas wielu przypomina sobie o chwili oddechu. Oczywiście, za zmianę terminu rezerwacji płaci się kary, ale i tak wychodzi się na swoje, bo ma się zarezerwowane najlepsze miejsca w najlepszych parkach południowego Ontario. Jest to denerwujące i nie każdego stać na takie machinacje, a samo Ontario Parks nie bardzo garnie się do zmian, bo zarabia na tym niemałe pieniądze. Tracimy tylko my, którzy starają się przestrzegać regulaminów i zasad.

Tyle o rezerwacji miejsc w parkach. Jeśli jej nie uczyniliśmy wcześniej – możemy liczyć na łut szczęścia i o godzinie 12 w południe stanąć u wrót wybranego parku, aby uprzejmie spytać, czy może ktoś nie zrezygnował z rezerwacji. Czasem istnieje także pewna pula miejsc niepodlegających „bukowaniu” – i to właśnie będzie nasze szczęście.

W ten long weekend radzę udać się do parków nieco bliżej położonych od naszych domów. Nie muszę nikogo zbytnio przekonywać, że długie weekendy wymagają także długiej jazdy, a właściwie długiego stania w korkach. Dlatego rozsądniej jest wybrać sobie jako pierwszy w tym roku kontakt z przyrodą park nieodległy, może i nie za duży, i nie najpiękniejszy, ale w tych rozleglejszych i bardziej uroczych i tak nam czasu zabraknie na ich poznawanie, bo również powrót wymagać będzie dodatkowego poświęcenia.

Darlington Provincial Park

Na wschód od Toronto, nad klifowym brzegiem jeziora Ontario, znajduje się Darlington Provincial Park.  Można tu skorzystać z piaszczystej plaży, a z wysokiego nabrzeża roztacza się wspaniała panorama, której ciekawym składnikiem jest widoczne w pogodny dzień Toronto. Warto spróbować też zejść z urwiska na sam jego dół i odbyć wycieczkę wzdłuż jeziora, podziwiając porwany, nieustannie podmywany przez fale, spiętrzony brzeg. Istniejące na terenie parku jeziorko, oddzielone mierzeją od Ontario, stwarza doskonałe warunki do popróbowania swych sił w wiosłach – na miejscu znajduje się wypożyczalnia łodzi i canoe.

Ośrodek posiada 315 campsites (do 135 jest doprowadzony prąd elektryczny). Park jest niewielki, zajmuje tylko 208 hektarów. Dojazd do Darlington z Toronto: autostradą 401 na wschód, zjazd nr 425.

Earl Rowe Provincial Park

O niecałą godzinę jazdy na północ od Toronto znajduje się Earl Rowe Provincial Park.   Od momentu powstania w 1957 roku do dzisiaj park rozrósł się i  wzbogacił o sztucznie stworzone, 36-hektarowe jezioro oraz zbudowany w połowie lat osiemdziesiątych olbrzymi basen kąpielowy.

Park ma 400 miejsc kempingowych, z tego do 163 doprowadzony jest prąd elektryczny. Zajmuje obszar 312 hektarów. Dojazd z Toronto autostradą 400 lub H-wy 27 do H-wy 89, w który skręcamy w lewo, na zachód.

Sibbald Point Provincial Park

Również na północ od naszej metropolii, o godzinę jazdy od niej, znajduje się  Sibbald Point. Park tłumnie odwiedzany jest przez mieszkańców Toronto, ponieważ słynie z pięknych, piaszczystych plaż i czystości wód jeziora Simcoe. 598 miejsc kempingowych położonych  jest w bardzo zróżnicowanym krajobrazie – teren parku porasta piękny las z trawiastymi polanami, w okolicach jeziora pojawiają się moczary, a bagnista roślinność stanowi oazę dla wszelkiej maści fauny. Wędkarzom nie trzeba specjalnie  zachwalać walorów jeziora Simcoe, prawdziwi amatorzy moczenia kija znają jego dobrą sławę, a szczególnie – nieopodal leżącej – Zatoki Cooka. Dojazd do parku drogą nr 48.

***

W parkach prowincyjnych  użytkowników obowiązują pewne reguły. Oto najważniejsze z nich:

• Limit przebywania sześciu osób na jednym miejscu kempingowym. Przepis nie dotyczy pojedynczej rodziny złożonej z rodziców i ich niepełnoletnich dzieci. Na jednym campsite mogą być rozbite maksymalnie trzy namioty i jeden tzw. screen room.

• Domowe zwierzęta muszą być pod pełną kontrolą swych właścicieli. Psy, bo to one są najczęściej zabierane na biwak, powinny mieć smycz nie dłuższą niż 6 stóp. Istnieje generalny zakaz wprowadzania psów na publiczne plaże, są jednak parki, gdzie wydzielono specjalne plaże dla czworonogów.

• W każdym parku prowincyjnym można kupić drewno na ognisko; nie wolno natomiast na ich terenie zbierać suszu na opał. Zakazane jest również zbieranie runa leśnego (grzybów, jagód, dzikich malin, jeżyn itd.) i zrywanie kwiatów.

• Spożywanie alkoholu jest dozwolone tylko w obrębie wynajmowanego miejsca kempingowego. W innych miejscach parku (ścieżki, plaże, amfiteatr) nie wolno pojawiać się z otwartą puszką piwa w ręku.

Najbliższy długi weekend jest bardzo specyficzny, jeśli wybierzemy się na biwak  do któregoś z parków południowego Ontario, to nie zabierajmy ze sobą alkoholu pod żadną postacią – do 21 maja istnieje bowiem na terenie tych parków całkowity zakaz posiadania i picia piwa, wina czy mocniejszych drinków. Sprawa jest na tyle poważna, że przed parkowymi bramami możemy być poddani rewizji, a przyłapani na łamaniu zakazu, zapłacimy horrendalną karę.

„Alcohol ban” stanowi swoiste wyzwanie rzucone młodym ludziom, którzy za punkt honoru uznali, że w urodziny królowej Wiktorii trzeba utopić się w morzu piwa.

Jerzy Rosa Mississauga

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *