Parki w Ontario: Hilton Falls

Od pierwszego maja czynne są na terenie południowego Ontario rezerwaty przyrodnicze zwane „conservation areas”. Niektóre z nich są większe i bardziej malowniczo położone niż parki prowincyjne, a różnica między nimi polega tylko na podporządkowaniu się administracji – conservation areas zarządzane są przez lokalne władze, parki prowincyjne podlegają centralnej instytucji zwanej Ontario Parks.

Warto o tych biurokratycznych niuansach co nieco wiedzieć, bo można tę informację wykorzystać; otóż wiedząc iż np. Hilton Falls jest parkiem typu conservation areas (CA), możemy wykupując bilet do tego parku, odwiedzić – tym razem już bezpłatnie – też inne: Kelso, Mount Nemo czy Rattlesnake Point, pod warunkiem że wycieczka odbywa się w tym samym dniu.

W tym tygodniu zapraszam do odwiedzenia właśnie wspomnianego wyżej Hilton Falls. Jedno jest pewne – zwiedzenie tego parku na pewno zajmie nam więcej czasu niż zakładamy, bo jest tu wyjątkowo ładnie i interesująco. Po prawdzie, to parku tego za bardzo reklamować nie trzeba – słychać w nim polską mowę równie często jak angielską. Spotkamy tu amatorów turystyki każdego kalibru – od niedzielnych spacerowiczów, po wytrawnych wędrowców i miłośników rowerów górskich. Są tu bowiem trasy, które zaspokoją ambicje każdego.

W majowe weekendy warto więc zabrać tu także rower, a jeśli ktoś ma jeszcze psa, to pod żadnym pozorem nie zostawiajmy go w domu – tu pospacerujemy z nim wokół 35-akrowego jeziora, tylko pamiętajmy, że jest to park i psy muszą być na uwięzi. Psy powinny być również na smyczy dla swego bezpieczeństwa – po zachodniej stronie parku znajduje się strome urwisko stanowiące fragment przebiegającego przez to miejsce wypiętrzenia skalnego zwanego Niagara Escarpment; zwietrzałe skały stromo spadają w dół,  tworząc ponad 30-metrowe urwiska.

Park Hilton Falls stanowi fenomenalną geologiczną perełkę – jego pejzaż formował się przed 450 milionami lat, kiedy duże połacie Ontario i Michigan stanowiło dno płytkiego, tropikalnego morza. Pod wpływem ruchów tektonicznych część, gdzie teraz znajduje się park, wypiętrzyła się, tworząc morskie wybrzeże z miękkich koralowych skał. Owe skały, bardzo podatne na erozję, pod wpływem deszczu, wiatru, a później – gdy klimat uległ globalnemu oziębieniu – lodowców, śniegu i mrozu – kruszały, rozsadzane też przez korzenie drzew. Dzięki tym wszystkim zjawiskom mamy teraz Uskok Niagary i wodospad o tej samej nazwie, a wypiętrzenie ciągnące się przez ponad 700 kilometrów stanowi najpiękniejszy fragment naszej prowincji.

Właśnie mały fragment tego przyrodniczego cudu możemy podziwiać w Hilton Falls. Oczywiście, tu także znajdują się wodospady – nie takie wielkie jak w Niagarze, ale nie mniej malowniczo położone. Teraz na wiosnę natkniemy się na dwa – jeden spada z 10-metrowej skarpy (tworzy go Sixteen Mile Creek), drugi kaskadami spływa do jeziora, które powstało w 1974 roku, kiedy na strumieniu postawiono potężną 800-stopową tamę. Woda zalała nizinę, tworząc zbiornik wodny. Ministerstwo Zasobów Naturalnych zarybiło go i teraz przy odrobinie szczęścia można tu złowić nawet sporych rozmiarów pstrąga.

Park jest sporych rozmiarów – zajmuje 1592 akry. Na jego terenie wytyczono sześć tras, a siódmą stanowi fragment przebiegającej tu słynnej Bruce Trail. Szlaki przebiegające przez Hilton Falls są doskonale oznakowane kolorowymi drogowskazami, a trzy wśród nich przeznaczone są tylko do uprawiania jazdy rowerowej. Pozostałe szlaki polecane są dla  miłośników pieszych wędrówek.

Dla spacerujących z psami polecam bardzo ciekawą również dla naszych czworonożnych przyjaciół trasę Beaver Dam. Wiedzie ona wśród bagnisk stworzonych przez bobry. Ponieważ spotkamy po drodze ich żeremia – trzymajmy nasze pieski mocno na smyczy, by nie pognały przez moczary, gdy w zasięgu ich wzroku i węchu pojawi się to sympatyczne zwierzątko, które zamieszkuje okoliczne stawy i rzeczkę przepływającą przez park.

Ta rzeczka to wspomniana już Six-teen Mile Creek, której dwie odnogi urozmaicają park Hilton Falls. Jedna małymi kaskadami spada w kierunku zapory – latem trudno ją wypatrzyć, przemyka się między kamieniami, ale sądząc po poprzesuwanych głazach – czasem jest nawet niebezpieczna – szczególnie na wiosnę.

Druga odnoga „16-milowego Strumienia” spływa  10-metrowym wodospadem, gdzie niegdyś istniały wodne młyny. To miejsce, do którego z parkingu samochodowego wiedzie „żółta” trasa, jest najczęstszym celem wędrowców odwiedzających park. Warto, wybierając się na trasę, zabrać z sobą kiełbaski, ponieważ w pobliżu wodospadu palą się cały czas dwa wielkie ogniska, gdzie można przyniesione ze sobą kiełbaski upiec.

Od wodospadu odchodzi kilka tras wartych poznania. Jedna  z nich wiedzie wzdłuż urwiska. Tu nie wybierałbym się ani z dziećmi, ani z psem, ani rowerem. Kilkudziesięciometrowy skalny uskok porośnięty jest tujowym lasem, a samo wapienne podłoże – mchem. Jeśli wcześniej padał deszcz, dajmy sobie spokój z tym zakątkiem parku i odwiedźmy go w bardziej sprzyjających pogodowych warunkach. Po deszczu jest tu bardzo ślisko i niebezpiecznie, grozi nam bowiem upadek z 30 metrów!

Nie zbliżajmy się więc do górskiego uskoku po deszczu – wybierzmy spacer szeroką aleją wiodącą wzdłuż urwiska w kilkudziesięciometrowej odległości. Końcówkę trasy stanowi tama, z której rozpościera się wspaniały widok na okolicę z jeziorem włącznie.

Dla „górskich” rowerzystów, jak już wcześniej wspomniałem, Hilton Falls to prawdziwe eldorado. Jeśli czujemy w sobie żar walki z naturą, to wybierzmy się na trasę Bent Rim. Ma ona długość 5 kilometrów i pokonanie jej nie powinno zająć więcej niż 1,5 godziny. Dla mniej odważnych wytyczono dwie trasy: 7-kilometrową Single Track Mountain Bike Trail i 6,5-kilometrową Wandering Lynx Backcountry Trail.

Na koniec coś dla leniwych – jeśli nie chce się nam zbyt wiele po parku spacerować, można w nim urządzić piknik. Przy parkingu usytuowana jest ogromna łąka ze stołami i paleniskami.  Można tu posiedzieć w cieniu drzew i delektować się pieczonymi kiełbaskami. Do pełni szczęścia brakuje tylko łyka dobrze schłodzonego piwa – niestety – picie alkoholu w Hilton Falls  jest zabronione…

Dojazd z Toronto: autostradą 401 na zachód, w Milton zjazd w H-wy 25 (exit 320) na północ do Cambellville Rd., trzeba skręcić w nią w lewo i jechać prosto 6 km.

Wjazd do parku Hilton Falls kosztuje. Przy bramie za każdego dorosłego  jeźdźca trzeba uiścić 6,50-dolarową opłatę, dzieci w wieku 5-14 lat płacą za bilet 4,75 dol. Park w maju czynny jest w godzinach od 8.30 do 19.30.

Jerzy Rosa

Mississauga

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *