Parki w południowym Ontario: Burns, Bronte Creek, Pinehurst Lake, Boyd

 

Z początkiem maja otworzy swe bramy większość przyrodniczych rezerwatów w południowym Ontario zwanych Conservation Areas. To sygnał, że zbliża się już czas, by spędzać jak najwięcej chwil na łonie przyrody. W ostatniej dekadzie maja otwarte zostaną także prowincyjne parki, a wtedy nic już nie będzie usprawiedliwiało naszego lenistwa, gdy nie odwiedzimy w tym sezonie chociaż kilku zielonych skansenów, gdzie mądrze chroniona natura daje nam schronienie przed ciemną stroną naszej cywilizacji – pośpiechem, hałasem i zaśmieconym otoczeniem.

Burns Nature Area

Wiosna to bardzo dobra pora na odwiedzenie Burns Nature Area. Leżący o 45 minut jazdy od Toronto park jest miejscem, gdzie spacer jest sprawą szczególnie przyjemną. 2-kilometrowa trasa wiodąca po starym, dębowo-tujowym lesie, po pomoście przerzuconym nad moczarami prowadzi nas do ścieżki przecinającej sosnowy zagajnik i kończy się nad jeziorem, które powstało ze spiętrzenia przepływającego przez las strumyka. Nad jeziorem ustawionych jest kilka stołów piknikowych. Wokół stołów kwitnie teraz wiele dzikich jabłoni, które mogą być wdzięcznym obiektem fotograficznych fascynacji.

Właśnie! – Nie zapomnijmy na tę wyprawę zabrać naszego fotograficznego aparatu. Zresztą, teraz w każdym telefonie zamontowane jest to pożyteczne urządzenie, więc skorzystajmy z okazji i poszukajmy malowniczych miejsc. Niezłych fotograficznych tematów w Burns znajdziemy sporo. Przez park przepływa rwąca teraz na wiosnę rzeczka, nad którą przerzucone są drewniane mostki, a sama natura urozmaiciła tak tu pejzaż, że co chwila staniemy zdziwieni jego nadzwyczajną urodą.

Ponieważ teraz większość aparatów to „cyfrówki” z pojemnymi pamięciami – róbmy zdjęcia bez opamiętania – w domowym zaciszu, przy komputerze wybierzemy te, które nam się udały. Jeśli spodobają się też innym domownikom – wyślijmy je na adres redakcji „Gońca” (redakcja@goniec.net) – najlepsze będą publikowane w naszym turystycznym dziale. Nie zapomnijmy o kilku zdaniach opisujących fotkę.

Z jednej strony jeziora (powstało ono w 1963 roku ze spiętrzenia przepływającego przez moczary strumienia), po stronie ujścia znajduje się drewniany pomost, z którego można łowić ryby. W jeziorku nie ma dużych okazów, ale crappie i okonki świetnie nadają się do zaszczepienia naszym pociechom wędkarskiego bakcyla.

Ponieważ obejście całego parku nie zabierze nam więcej niż 45 minut, na spacer można zabrać nawet małe dzieci. Obowiązkowo weźmy na wyprawę do Burns Nature Area naszego psa, który musi być jednak prowadzony cały czas na smyczy.

Dojazd: autostradą 401 na zachód do Guelph Line (H-wy nr 1), skręcamy na północ i po przejechaniu 5 kilometrów skręcamy w lewo, po następnych 7 kilometrach jesteśmy na miejscu.

Bronte Creek

Między Burlington a Oakville położony jest duży, prawie 700-hektarowy park prowincyjny czynny cały rok. Wyprawa do tego parku wiosną da nam wiele zadowolenia i pozwoli obserwować budzącą się do życia przyrodę.

Latem można w tym miejscu biwakować. Park podzielony jest bowiem na dwie części: w jednej – dziennej – można pojechać na piknik, w drugiej – oddalonej o parę kilometrów – można rozbić namiot. Obie połówki nie są połączone i dzięki temu część z namiotami jest ostoją ciszy i spokoju. Gorzej natomiast jest w „dziennym” sektorze, gdzie znajduje się tak wiele atrakcji dla mieszczuchów, tak że w każdy weekend przewalają się tu tabuny gości.

Niewątpliwym wabikiem tego parku jest istniejąca tutaj od początku ubiegłego wieku farma – Spruce Lane Farmhouse. Pieczołowicie odtworzono tu dawny styl szop, kurników, obór i stodoły oraz ich wyposażenie. Dla dzieci jest tu strych wypełniony sianem, w którym można pobuszować i poskakać, a wielość domowych zwierząt – krów, świń, kóz, kur itd., może ułatwić rodzicom wytłumaczenie swym pociechom, np. skąd się bierze mleko.

Do parku wrócę jeszcze latem, bo Bronte Creek zalicza się do parków rekreacyjnych – oprócz więc szeregu zadaszeń z rożnami, stołów piknikowych jest tutaj też olbrzymi basen kąpielowy, korty tenisowe, boiska do gry w koszykówkę i siatkówkę.

Na miejscu, w pobliżu kompleksu rekreacyjnego, odwiedzający park mogą kupić coś do zjedzenia, wypożyczyć barbecue, rower oraz inny sprzęt sportowy.

Wjazd na teren parku jest płatny i wynosi w sezonie 2012 10,75 dol. od samochodu (w parkach prowincyjnych opłatę pobiera się od samochodu – niezależnie od liczby osób w nim, natomiast w conservation areas – bilet wstępu uiszcza się od osoby).

Dojazd: autostradą QEW do zjazdu w Oakville w Burloak Drive i nią na południe, jak wskazują parkowe znaki.

Na zakończenie kilka zdań o dwóch parkach, które swe bramy otwierają w nadchodzącym tygodniu.

Boyd

Jadąc na północ Islington Avenue, pięć kilometrów za skrzyżowaniem z drogą nr 7 w Vaughan, istnieje 155-hektarowe conservation area będące latem oazą zieleni dla leżącego nieopodal Wielkiego Toronto. Boyd CA jest położone na nizinie, wzdłuż której płynie Humber River.

Park zaczyna ten sezon 30 kwietnia, ale z powodzeniem można korzystać z tych terenów, zostawiając samochód przed bramą i udając się dalej pieszo. Taki zabieg ma niewątpliwie jedną zaletę, zaoszczędzimy na opłacie wjazdowej po 6,50 dol. od osoby. Miejsce, gdy się nieco ociepli, świetne jest na grupowy wyjazd lub spotkanie rodzinne w dużym gronie. Warto zarezerwować wcześniej sobie miejsce – można to uczynić przez Internet.

Pinehurst Lake

Pomiędzy Paris a Cambridge przy drodze nr 75 w odległości 100 kilometrów od Toronto położone jest Pinehurst Lake Conservation Area. O miejscu tym krąży legenda, według której w pobliżu jeziora Pinehurst jest zakopany skarb. Na długo przed tym, jak w 1955 roku utworzono tutaj rezerwat przyrody, okoliczni mieszkańcy szukali na tym terenie ukrytego przez piratów złota. Kroniki bowiem mówią, iż na początku XIX wieku ziemie dzisiejszego CA należały do Williama Kidda – potomka XVII-wiecznego pirata, kapitana Kidda.  Pinehurst znaczy po angielsku „wzgórza porośnięte sosnami”, bowiem najpiękniejszy jest tutaj las – dorodny, dojrzały, złożony nie tylko z sosen, ale i z drzew liściastych – z buków i dębów – pokrywający prawie cały pofałdowany obszar parku. Takie lasy określane są nazwą carolinian forest. Wiosną przyjemnie się tu spaceruje – latem można zamieszkać pod namiotem na jednym z 230 miejsc kempingowych. 9-hektarowe jezioro polodowcowe stanowi dodatkową atrakcję tego urokliwego miejsca.

Wjazd na teren parku kosztuje 5,50 dol. od osoby.

Jerzy Rosa – Mississauga

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *